Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilanów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilanów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 kwietnia 2018

Spacerkiem i rowerkiem: Villa Nova

No to się porobiło. Trzy eventualności pod rząd i żadnego - ŻADNEGO - mixu w tzw. międzyczasie.

SKANDAL.

No to nadrabiamy.

Poprzednio zakończyliśmy (przynajmniej na czas pewien) temat Ursynowa, zjeżdżamy zatem Skarpą Wiślaną w dół i lądujemy w Wilanowie. A tam... zresztą sami zobaczcie.

Francuzi robili najlepsze fudtraki, cz. 1

Francuzi robili najlepsze fudtraki, cz.2

Razem to będzie 1249

I jeszcze + 323, razem 1582

Wziął mi zwiął

Ten z kolei raczej się nie wybiera

Nobles obliże, w Wilanowie wrasta się premiumowo

Niby Ford, a z Turynu

Co ja zawsze powtarzam do dobrym Kroko?

Jednak da się jeszcze niżej

Wilanowski Złom Naczarnych

Oraz bohater drugiego planu tym razem na planie pierwszym

Ciekawe, czy był niedawno pod Pałacem

No ten level gnicia to już mistrzostwo

Jak jest "majtkowy błękit" w dojczu?

Wyczuwam duże ilości naraz kariery

A tu nieco mniejsze

Czy mech na Mercedesie to premiumech?

WAArto było tu łazić, WAArto było zaglądać nad bramami i ogrodzeniami

Oszczędzałbym wachę jak zły
To tyle na dzień dziś. A następnym razem...

Następnym razem się zobaczy.

wtorek, 29 marca 2016

Spacerkiem i rowerkiem: lemingi, słoiki i ekoprestiż

Wilanów to dziwna dzielnica. Starszawe ale wciąż luksusowe apartamentowce graniczą tam z szarym, homogenicznym, przypominającym miasto z "Equilibrium" osiedlem dla szarych, homogenicznych, przypominających postaci z "Equilibrium" korporobotów, zaś wściekle drogie domki jednorodzinne i bliźniaki - z polami uprawnymi i rozpadającymi się ruderami. Miniosiedla wyglądające jak typowe małe miasteczka-satelity wyrastają tuż przy wielkich piaskarniach, a nieopodal pałacu można znaleźć podwórka, po których łażą kury. Wszystko to rozsiane jest na sporym, niezbyt gęsto zaludnionym obszarze. Trudno się zatem dziwić, że poszukiwania interesującego żelaza są tu dość trudne. I to mimo faktu, że nie ograniczam się do gratów. Dlatego, uznając 20 zdjęć za minimum przyzwoitości w kwestii mixu (choć drzewiej zdarzało mi się wrzucać i krótsze), musiałem poratować się nie tylko dwoma strzałami dokonanymi przez mego niezawodnego kolegę Ascota, ale również dwiema upolowanymi przeze mnie nówkami. Za to niewątpliwie niezbyt u nas pospolitymi.

Zaczynamy zatem.

Ciekawe, czy były uderzone, czy przerdzewiały

Niedobitek

O, w takim warsztacie to bym naprawial

Można go zobaczyć na zdjęciach na stronie ww. warsztatu

WTEM! Półtora litra pojemności, trzy cylindry, supersamochód za ponad pół miliona

A dokładnie naprzeciwko...

Ze sportowych aut raczej już wolę to.

Ten przynajmniej kolor ma ekologiczny

WTEM 2!!! Szacun, propsy i ukłony. Jeździć dalsze dziesięciolecia!

Ta tylna boczna szyba jest intrygująca

Nieopodal pałacu znajdują się stajnie i powozownia

Gdyby nie Ascot odwiedzający czasem rejony Zatoki Czerwonych Świń, mix byłby niekompletny. Nie byłoby choćby tego Skowronka.

Ani Pana Deratyzatora.

Krokodyl podmiejski

Wilanów, prestiż, luksus, prawdaż.

Cytryn i Gumiak na Kępie Zawadowskiej

Niezmiennie lubię.

Pozostając w temacie starych Pełzaczy przenosimy się do Lemingradu

Zaczęliśmy Volvem i Volvem prawie kończymy.

Wielu szczęśliwych ładowań życzę!
To tyle. 20 sprzętów ustrzelonych na przestrzeni około roku - sporo to mówi o potencjale Wilanowa jako dzielnicy złomnej. Otóż, niestety, jest on prawie żaden. Nie wykluczam zatem, że choć jest to dopiero drugi mix z tej dzielnicy, będzie on jednocześnie ostatnim. Bo choć na pewno w jego zakamarkach zalegają jeszcze ciekawe graty, będzie trudno je odnaleźć. I raczej ciężko będzie zgromadzić dwudziestkę.

czwartek, 2 kwietnia 2015

Spacerkiem i rowerkiem: królowie i lemingi

Obiecywałem, że w końcu będzie dzielnica, której wcześniej nie miałem okazji zeksplorować pod kątem żelaza. No i jest.

W ramach spacerowych wycieczek z Młodzieżem zacząłem w końcu wypuszczać się coraz dalej. A wiadomo, że najciekawsze są miejsca, których się jeszcze nie zwiedziło. A takim miejscem jest Wilanów. Jasne, bywałem, nawet śmignęło się złomniczy rajdzik, jednak nigdy nie nastąpiła głębsza penetracja. Nie miałem czasu, by wziąć aparat i zanurzyć się w gęstej zupie luksusu dla polityków (tzw. Zatoka Czerwonych Świń na północ Al. Wilanowskiej) i korpożołnierzyków (Lemingrad po jej południowej stronie), pławiąc się w królewskim splendiżu płynącym leniwie z niedalekiego pałacu. Aż do teraz.

Mówiąc prawdę nie miałem zbyt wielkich oczekiwań - wszak okolica zamieszkana jest przez ludność zastanawiającą się raczej nad doborem krawata do koloru jedwabnych gaci, niż nad tym, czy zjeść obiad, czy kolację. Ale okazało się, że i tam można znaleźć trochę dobrych (czyt. głupich) sprzętów. Może nie jest ich masa, ale wśród multiinterfejsowych nośników presiżu oraz zuniformizowanych korpowozów można było wyłowić kilka naprawdę dobrych rodzynów.

Zapraszam zatem. Będzie sporo Toyot i innych sushiwozów, trochę Folcwagenów (wszak musi być coś na F) i nieco zaskakującej włoszczyzny. Zaczynamy na północ od Wilanowskiej, między domkami i apartamentowcami.
Land Cruiser i meczet, w sumie się zgadza

WAA! Ależ piękna altanka ogrodowa!

Tak, tam w głębi jest to, co myślicie.

Pesto!

Doskonały zestaw

Wywracałbym

Musi koneser, zdecydowanie

Taka stylówa Kaszla pod koniec lat 80. zdejmowała bieliznę osobistą z tych dziewcząt, które straciły nadzieję na produkty zachodnie

Zgadnijcie, co gnije mocniej

O, Talbot Arizona! #pozdrodlakumatych

Słaby powód do dumy #pozdrodlachoćtrochękumatych

WTEM!

WTEM WTEMÓW!

Przeca napisane, że tu tylko klasa C w dyzlu i Passat CC mogą, a ten jakimś złomem

Ale za to ma dwa. Dwa Escorty cabrio. Dwa razy tyle powodów do płaczu.

Idealna zabawka.

Ponoć parka lepiej się chowa

PO CO, PYTAM

Od amerykańskiego grzyba dla grzyba polskiego

Zakaz wstępu dla osób powyżej 75 kg

Wrak Statyczno-Ciężarowy
Po przejściu na drugą stronę Al. Wilanowskiej trafiamy do Lemingradu - kolejnej warszawskiej sypialni, różniącej się od pozostałych tym, że architektura jest w miarę nowoczesna, za to nie ma jakiejkolwiek zieleni, pośrodku straszy wybudowany z naszych podatków gigantyczny korek analny znany jako Świątynia Opaczności, zaś każdy mieszkaniec tytułuje się managerem i 20 godzin na dobę spędza na pisaniu raportów. Gorzej jest chyba tylko na Białołęce, i to wyłącznie dlatego, że jest większa. Ale tam przynajmniej można czasem trafić na jakieś drzewo, podczas gdy tu spotkamy jakieś tylko wtedy, gdy deweloper je wybuduje.

Co nie znaczy, że nie ma na czym zawiesić obiektywu.

Kubełki i klatka, bardzo dobre zastosowanie dla Coopera

Przedlift! 5d! Turbo! Miłość!

On tu musi stać dłużej, niż istnieje ta ulica

Wolfsbug Edition, bardzo bym chętnie.

NAJZAJEBISTSZY ACCORD EVER.

Ależ combo!

I z drugiej strony!

I kilka kroków dalej!

Zaczęliśmy Toyotą z lat 80. i kończymy Toyotą z lat 80. Stan gabinetowy. Choć cholera wie, co kryje się pod tą gustowną czernią.
To tyle na dziś. Wiem, że to tylko niewielki fragmencik Wilanowa, ale na jego resztę potrzeba więcej czasu. Dużo więcej.

Niech Wam rdza.