czwartek, 25 września 2014

Gęba i paluchy: What I Am

Tym razem będzie bez okazji, bez rocznicy, bez niczego.

Jak już wielokrotnie wspomniałem, uwielbiam fretlessa, czyli bas bezprogowy. Jedną z moich pierwszych inspiracji, którą był Lech Janerka, raz już uhonorowałem (i zrobię to jeszcze, acz niekoniecznie przy pomocy bezprogowca), złożyłem też już dwukrotnie hołd nieodżałowanemu Mickowi Karnowi, mam jeszcze do uczczenia takich bezlitosnych fretlessowych bogów jak Pino Palladino czy John Giblin, ale jednych z pierwszych numerów, które sprawiły, że zapragnąłem wydłubać progi z basu, był genialnie bujający numer Edie Brickell and the New Bohemians - "What I Am". Zresztą linia basu, po mistrzowsku zagrana przez Brada Housera, jest wzorcem metra w kwestii groove'u.

Nie, przepraszam. Cały numer nim jest.

Ten kawałek BUJA. Nawet solówka gitary jest tu genialnie kołysząca. Wszystko się zgadza. Wszystko się klei. Wszystko żre. Zresztą posłuchajcie sami.


Dlatego też nie miałem wątpliwości, że w końcu muszę wziąć się za ten numer. W sumie dziwię się, że zrobiłem to dopiero teraz - wszak gram go w zasadzie od lat. Nawet w drobnym ułamku nie tak dobrze, jak Brad Houser, ale coś tam plumkam.

A plumkam to tak:


Kolejny odcinek "Gęby i paluchów" mam już gotowy. Pozostańcie nastrojeni.

niedziela, 21 września 2014

Eventualnie: Rajd Żuka

Dzień dobry (okolice piątej rano chyba można umownie uznać za dzień, choć dla mnie to środek nocy).

Wczoraj - choć dla mnie mentalnie jeszcze dzisiaj, gdyż w moim umyśle ten sam dzień trwa nadal póki się nie położę - odbył się evencik dość premierowy. Ktoś gdzieś doszedł do wniosku, że w warszawskim kalendarzu imprez rdzawych i grubo szpachlowanych przyda się taka, gdzie prym będą wiodły samochody użytkowe. Wszelkiego rodzaju dostawczaki, furgony i tzw. pojazdy specjalne. Oczywiście im piękniejszy odcisk spróchniałego zęba czasu noszące tym lepsze. Słowo ciałem się stało i w końcu na warszawskiej Woli - konkretnie zaś na należących w dużej mierze do PKP Odolanach - zgromadziło się kwiecie krajowej i zagranicznej myśli technicznej o podwyższonej ładowności. Rozpoczął się pierwszy Rajd Żuka.

Co prawda nie miałem możliwości wziąć udziału (bo i czym), ale możliwość zrobienia kilku zdjęć wynalazkom, którymi ze wskazującym na niestabilność umysłową rechotem można straszyć dzieci, była wystarczająco kusząca, bym przyoblekł swój ciałokształt w koszulkę "Keep Calm and (Suzuki) Carry On" i udał się na miejsce startu.

Ustawiłem Madzisławę w doborowym towarzystwie wehikułu Mchu i Patyny i udałem się oglądać tlenek żelaza

Przepiękny wydech

Wysmakowane wnętrze
 Tuż przed placem, gdzie zgromadzili się uczestnicy, zaparkowały pojazdy które nie załapały się ze względu na zbyt niski tonaż.

Jeden z tych bolidów być może będę wkrótce testował

Nie będzie to ten, którego wnętrze urzeka stylowym drewnianym wykończeniem

Ani ten, którego właściciel wozi ponadczasowe dzieła naukowe

Nie trzasnę też sobie kurołapem

Borewicz Krulem Szos?
Placyk terenu przy Ordona opanowały pojazdy uczestników, czyli wiekowe wehikuły o przeznaczeniu roboczym.

Żuk krul druk, Nysa obsysa, #przprszm

Tak wygląda wzorcowy dostawczak wedle tzw. ekologów

Patyna doskonała

Złomnikowe Carry wreszcie na żółtych

O, i to jest gruby rodzyn dla grubego konesera

Klasyka kontra nowocze... nie, czekaj

Pamiętam jak dopiero wchodziły. Naprawdę.

Germańscy opraw... yyy, tragarze

Mały samochód użytkowy wg Amerykanów

I choćby przyszło stu pakerów i każdy zjadłby sto burgerów... czy jakoś tak

Silnik z tyłu w furgoniku, genialny pomysł

Trucking. You're doing it wrong.

Ktoś pomylił imprezy

O, i taki tuning to ja rozumiem.

Jeździłbym. Ale tylko tym po lewej.

Obywatele, co tu się odpie... yyy, wyrabia?

Żarts. To liczba mnoga od słowa żart?

Ten zestaw w trybie ciągłym emitował dźwięki brutalnie gwałcące uszy wszystkim posiadającym choćby cień gustu muzycznego.

Nie Truck - nie liczy się

A ten z kolei jak najbardziej

Finezyjna, porażająca zaawansowaniem technologicznym konstrukcja tylnego zawieszenia Syreny R20
Na zewnątrz zgromadziło się jeszcze kilku chętnych. Lub po prostu zaciekawionych.

Oboma bym jeździł

Dostawczak wożący jedynie prestiż

Gdyby oceniać po samej przestrzeni bagażowej - bezdyskusyjnie by się zakwalifikował

Tymczasem rozpoczęła się odprawa i towarzystwo jęło zmierzać ku linii startu celem przekroczenia jej z gracją i rzężeniem.

All aboard!

Jęk "dolniaka" vs pomruk Kociaka

Kiedyś to była kolorystyka
...i ruszyli.

Jak się okazało, Jag robił za auto zastępcze. Zapewne Żuk czy Tarpan był w serwisie.

Miejski Ośrodek Patyny

Konwój zajechał w miejsca o których istnieniu nie miałem pojęcia

Nie wiem, czy fakt, że tu sobie normalnie mieszkają ludzie, jest bardziej fascynujący czy dołujący

Każdy element pejzażu na swoim miejscu

Tu takoż
 Ulicą Gniewkowską konwój przedostał się z Woli na Włochy. Dla pozawarszawiaków - Włochy to dzielnica zasadniczo nie porażająca czymkolwiek, a już na pewno nie estetyką. Szczególnie ich północna część, przez którą prowadziła znaczna część trasy. Zasadniczo wielki smutek i halucynacje z niedożywienia. Jednak jest to też trochę terra incognita, gdzie można upolować sporo grubego żelaza.

Quod erat demonstrandum.

WTEM!

Notlauf by jeździł

I nagle znajdujemy się z powrotem w roku 1987

Czyżbym zobaczył Micrę K10?

Słoma w zagłębieniach felg, czyli gnicie w wersji swojskiej

Sądząc po kolorze, jeździła po Berlinie jako taksówka
 Na styku Włochów i najbardziej ponuro-industrialnej części Woli kwitnie sobie stacja Warszawa Odolany. Nie mam pojęcia czy cokolwiek się tam zatrzymuje (poza pozbawionymi nadziei sercami nieszczęśników, którzy tam zbłądzą i zbyt długo oddawać się będą kontemplacji lokalnego klimatu), jednak tego dnia znajdował się tam czekpoint.

Za czem ta kolejka?

Podaj województwo. Poległbym. Haniebnie.
Po udzieleniu odpowiedzi na pytanie konkursowe towarzystwo ruszyło dalej celem kolekcjonowania punktacji.

Smutek

Zdecydowanie bardzo smutek

Radość! A nie, przepraszam, Nowe Włochy.

Klimat tego landszafciku jest nie do opisania

Przyznaję bez bicia - nie wiem, czy one w serii wychodziły z podwójnymi okrągłymi światłami, czy to przekładka z Borewicza

Warszawa wita Gdańsk, Gdańsk wita Warszawę

Rapid wita mech

Kot wita uczestników

Uczestnicy jadą dalej

Przepiękny korowód

Całokształt eventu zdecydowanie poskutkował tymże właśnie.
Niestety - obowiązki (w dużej mierze te same, które sprawiły, że wrzucam niniejszą relację nad ranem) kazały mi zrobić tak zwany wtyłzwrot i udać się w kierunku ogólnodomowym, czyniąc po drodze niezbędne sprawunki. Jednak całokształt fajności imprezy sprawił, że zasadniczo chętnie zaposiadłbym Żuka. Mógłby być nawet z tych późniejszych, z Andorią.

Choć gdybym mógł wybierać tak naprawdę wolałbym HY lub J9. One też kwalifikowałyby się na rajd Żuka. A ja bym chętnie pojechał cały. Jako uczestnik.