niedziela, 8 maja 2016

Eventualnie: cykliści w Mordorze

Jak wiadomo nie od dziś, Basista lubi zasiadać nie tylko za kierownicą samochodu, ale również, gdy pogoda nie zniechęca, bicyklu. A tym razem pogoda nie tylko nie zniechęcała, ale wręcz była idealna. Idealna również była okazja - III Złomnikowy Rajd Rowerowy. Dosiadłem tedy pozłomnikowego Oniona i w towarzystwie Pani Pilot i Młodzieża (dosiadających równie piękny, choć nie pocelebrycki zabytek) ruszyłem na start.


Miejsce zbiórki położone było wśród eleganckich, ociekających splendiżem garaży kryjących takie wspaniałości, jak czerwony Yaris I, który przybył akurat w momencie, gdy rowerowa brać była zgromadzona w pełnym składzie. Toyotą - tyle, że znanym już dobrze Starletem, na widok którego red. Kublik padłby zapewne na zawał - przybył sam organizator, który wystawił na widok publiczny wspaniałe, wartościowe nagrody.



Najważniejszym jednak elementem był wehikuł, o którym już pisałem - niedokończony jeszcze z powodów najbardziej chyba prozaicznych ale bardzo fajnie wymyślony kit-car Kozmo. 


W momencie naszego przybycia towarzystwo było już dość licznie zgromadzone.


Stylówa niektórych wehikułów była nader ciekawa.


W niektórych [przypadkach same pojazdy były na tyle intrygujące, że nie trzeba było dodatkowych upiększeń.

Prosto z Pięknego Miasta Łódź
Trwały ostatnie przygotowania do drogi.


Nie zabrakło też wspaniałych klasyków krajowego kolarstwa.


Pani Pilot i Młodzież oddalili się (ok. 20-kilometrowa trasa w rowerowym foteliku byłaby jednak zbyt męcząca dla niespełna dwulatka - rodzice zapewne poradziliby sobie zamieniając się co pewien czas wehikułami, ale Zwierz szybko zacząłby protestować przeciwko zbyt mało luksusowym warunkom), ja zaś dogadałem szybko się ze spotkanym na starcie Kolegą Po Fachu w kwestii wspólnego startu i razem z resztą stawki ruszyliśmy w trasę.

Trasa biegła po Służewcu Przemysłowym, czyli Mordorze. Tak samo, jak w poprzednich dwóch edycjach, każdy uczestnik (lub duet, gdyż we dwójkę łatwiej planować) sam układał swoją trasę wedle podanych w karcie zadań adresów. I tak, jak w poprzednich latach, tę część spieprzyłem. Ale po kolei.

Po drodze można było spotkać zarówno piękne złomy (będą kiedyś w mixie), jak i jeszcze piękniejsze klasyki (które w mixie już były)

Wiele spośród punktów było niełatwych do znalezienia

"Podaj ujemną wartość z tabliczki na słupie i zaokrąglij do pełnej liczby"

Taksówka bez kół. Koncept zbliżony do kawy bezkofeinowej.

"Podaj dwie ostatnie cyfry z tabliczki P". I weź tu zgadnij, czy chodzi o 69 (#najlepszaliczba) czy o 00, czy o 20.

"Policz dziurki w drzwiach (tylko dolne)". Niestety, okazało się, że "dolne" to nie tylko dolny rząd, ale cały trójkąt.

Dawniej 22 Lipca dawniej E. Wedel
Już bliżej końca popełniłem dwa błędy, które przedłużyły przejazd o ponad pół godziny. Najpierw w poszukiwaniu wjazdu do Mozaiki Mokotów zajechaliśmy aż na Kłobucką (gdzie odkryłem Kredensa z rejestracją Obozu Narodowo-Radykalnego - owszem, kiedyś się pojawi) a następnie musieliśmy się cofać z Rzymowskiego aż na sam koniec Marynarskiej po to, by policzyć szóstki w rejestracji reklamującego knajpę pięknego klasyka i odnaleźć dwie ostatnie cyfry numeru telefonu na szyldzie "LODÓWKI MIŃSK".

Szatan jeździ Dużym
Na szczęście wszystko to nie zepsuło przedniej zabawy. Na nagrody i tak nie liczyłem (zresztą na cholerę mi oldskulowe rakiety do tenisa), za to mogłem przekonać się, że Służewiec to wciąż nie tylko szumiące od powiewających krawatów korpozagłębie.


Kolejny rajd za rok. I jeśli nadal będę miał wszystkie kończyny, planuję pocisnąć ponownie.

7 komentarzy:

  1. Termin rajdu kolidował z pewnym marszem... przypadek?
    #przepraszammusiałem
    sassin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem wybrałem pedałowanie.

      Usuń
  2. A czemu miałbyś nie mieć już kończyn? :-P
    "Lordessex"

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny rok kiedy nie przyjechałem mimo że sobie obiecywałem. Z jednej strony jak czytam twoją relacje to żałuję a z drugiej jak przejrzałem pytania to tylko bym sie zirytował pewnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, no i byłbym zapomniał. Bardzo miodny ten Onion. Ja ze swoim znacznie nowszym bicyklem niekoniecznie pasowałbym do klimatów.

      Usuń
  4. Interesująca relacja :) Chętnie wybiorę się na kolejny rajd.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz już ten model czy to inny? http://sklep.deagostini.pl/wozy-policyjne-31.html

    OdpowiedzUsuń