piątek, 18 sierpnia 2017

Spacerkiem i rowerkiem: mój własny Mokotów

Tak więc tak.

Nigdy nie wstydziłem się tego, skąd jestem. Nigdy nie kryłem się z tym, gdzie mieszkam. I nie chodzi tu o ogólnie o Warszawę (choć szczerze kocham to miasto i jestem w nie mocno "wrośnięty") ale konkretnie o Mokotów. W szczególności zaś o jego najbardziej chyba "klasyczną" część, zwaną Starym Mokotowem.

To tu spędziłem pierwsze dwa lata życia, tu wracałem regularnie, by odwiedzać moich dziadków, i tu w końcu wróciłem kilkanaście lat temu - i już zostałem.

Tak, mógłbym nazwać te okolice moim miejscem na Ziemi.

Jednak... czasem przychodzi pora na zmianę. I, choć może ona oznaczać rozstanie z czymś, co było ukochanym fragmentem rzeczywistości, spełnieniem marzeń z dawnych lat, to nie musi ona być czymkolwiek złym. Wręcz odwrotnie - może być z niecierpliwością wyczekiwana i witana z otwartymi ramionami, sercem czy czymkolwiek co tam kto ma otwieralnego. A właśnie taka zmiana powoli nadchodzi i w moim życiu.

Nie wiem jeszcze na 100%, gdzie mnie wyniesie - najprawdopodobniej wciąż będzie to południe Warszawy, ale prawie na pewno sporo dalej od jej centrum. Brane są pod uwagę różne opcje, z czego póki co przeważa jedna.

Czy mnie to martwi? Nie.

Tak, kocham Stary Mokotów, uwielbiam włóczyć się jego zaułkami, które znam lepiej niż własną kieszeń (co, biorąc pod uwagę moje zaskoczenie za każdym razem, gdy opróżniam spodnie przed wrzuceniem ich do pralki, nie jest szczególnym wyczynem), a mimo to wciąż odkrywam tam coś nowego. Kocham klimat tego miejsca - choć w ostatnich latach zaczął powoli zmieniać się na gorsze. Ale nawet po wyprowadzce stąd zawsze będę mógł tu wracać. A że jako "człowiek z zewnątrz"? Nie szkodzi.

Zapraszam zatem na prawdopodobnie ostatni gratospacer ulicami Starego Mokotowa zorganizowany przeze mnie jeszcze w roli jego mieszkańca.

Jadziem.

Gdyby to nie był sedan, pomyślałbym, że to ich wspólny wóz służbowy

Autentyczna konwersacja z Młodzieżem (właśnie przy tym egzemplarzu): "A to jest BMW." "Bewu ble fuj!"

Truper

Trup, po prostu trup

Ktoś się chyba wstydził marki. Teraz nikt nie rozpozna co to.

Jest wysoce prawdopodobne, że ten obywatel upala go od nowości. Miliona kilometrów życzę!

Ten, jeśli nie dociągnął do miliona, raczej go już nie osiągnie

Ostatnio zdarza mi się je widywać i nie powiem, cieszy mnie to

Czuję do niej estimę

Z cyklu "jak kołem zepsuć piękny samochód"

Markę Oldsmobile można tłumaczyć jako "grzybowóz"

Felgi-"kastety", podobają mi się

Wiem, klasyk itd., ale te proporcje są naprawdę skopane

Czcigodny i omszały

WTEM

Trabant wieczorową porą

Klubowy dowcipniś, he he, top kek

Sypiałbym. A swoją drogą - zaparkowany dokładnie w tym samym miejscu, co Klubowy Dowcipniś powyżej. PRZYPADEK? NIESONDZE

A ten - na przeciwko. Jak od lat. Czasem tylko przesuwa się w jedną lub drugą o kilka miejsc.

Ktoś tym naprawdę jeździ od ponad 17 lat. No chyba, że nie przerejestrował.

Ciekawe, czy pierwszy właściciel

Jakość zestawienia odwrotnie proporcjonalna do jakości zdjęcia. Swoją drogą - to właśnie E28 było w ostatnim Ciassicaucie

Ciekawe, czy ma zaszpachlowane dziury po kogucie TAXI

ZABIERZTA TE ZŁOMY, pozdrawiamy, Srasz Miejska

Mrugałbym długimi

Podejrzewam, że to nie Zibi nim jeździ

Najfajniejszy model BMW ever, koniec, kropa.

Forman przedlift na czarnych to już chyba rodzyn

Nawet Garbusów się więcej widuje

Jest u mnie już po raz trzeci, ale warto czasem dać znać, że wciąż żyje

Myślałem, że to wrost, a on jeździ. Czasem.

Myślałem, że to wrost i miałem rację

Nie no, te Virgo zajebiaszczo tutaj robią

W przeciwieństwie do tych kół. Za to reszta wspaniała.

Nie no, zwykła Beczka, nic ciekawego, scrolluj dalej

Wysokie stężenie koneserstwa

Przejeżdżasz lub przechodzisz obok takiego i nawet nie wiesz, co się w środku dzieje po wielkiemu cichu

Leniwa Faza Złomiarska

Gdybym miał mieć kabrioleta, to Krokodyla. Krokobriolet.

Autonaprawa, czyli naprawia sobie sam.
Tak, na pewno będziemy jeszcze tu wracać. Ale już na występy gościnne.

Poza tym cholera wie - może finalnie zostanę na Mokotowie, tylko przemieszczę się w inny jego rejon.

Do z(r)obaczenia.

5 komentarzy:

  1. Powodzenia! Ale Młodzierzu powiedz, żeby E30 to szanował ;-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna czytuję Twojego bloga podobnie jak Szczepana Automobilownię i jeszcze wcześniej Złomnik. Zawsze miło się czeka i czyta kolejny wpis. Smutne, że życie (rzeczywistość) skłania do takich zmian, których wolelibyśmy uniknąć. Sam w podobnej sytuacji teraz jestem. Może przeprowadzka nie będzie konieczna. Pozdrawiam. Marcin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ jest wręcz zaplanowana i wyczekiwana.

      Usuń
  3. w jakim sensie, według ciebie, klimat Mokotowa zmienia się na gorsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle klimat, co spokój. Starsi ludzie, którzy mieszkali tu od momentu wybudowania tych bloków wymierają, zaś coraz więcej ludzi - szczególnie w wieku studenckim - wynajmuje. Mamy tu głośne imprezy (nie, nie jestem z tych, co dzwonią z tego powodu na policję, ale mam prawo nie przepadać za dicho naqrwiającym przez pół nocy, prawda?), zdarzają się burdy na ulicach albo pijane bydło demolujące samochody (nie dalej jak w kwietniu pisałem o urwanym grillu). Jasne, zdaję sobie sprawę, że w innych rejonach nie jest lepiej, ale po prostu wysoki czynsz i ceny nieruchomości w tej części Mokotowa przestają się - jak dla mnie - kalkulować.

      Usuń