czwartek, 11 stycznia 2018

Wawerski koneser

Minęło już 11 dni 2018 roku, a tutaj - mimo mojej deklaracji, że będę kontynuował - wciąż cisza. Jak już wspomniałem na moim fąpażu, nie ma letko - w nowym mieszkaniu nie mam jeszcze netu ani nawet kompa. Czas jednak płynie nieubłaganie, a wraz z nim odpływają czytacze. Dlatego czas zainaugurować nowy rok.

I myślę, że możemy zacząć od zapowiedzianej już wizyty w pewnym ciekawym miejscu.

Jakieś 10 lat temu pracowałem w pewnej małej firmie mieszczącej się w warszawskiej Radości. Jako, że prawo jazdy (z rozmaitych powodów) zrobiłem dopiero właśnie wtedy, najczęściej jeździłem tam zbiorkomem. Miało to jedną zaletę - latem zachęcało do pieszej eksploracji dość malowniczej i urokliwej okolicy. I w ten oto sposób pewnego popołudnia, po wyjściu z pracy, postanowiłem podreptać sobie w stronę przeciwną do tej, w którą zazwyczaj zmierzałem celem dostania się do domu.

I opłaciło się.

W pewnym momencie moim oczom ukazało się coś, co zasadniczo wyglądało na kilka wrostów kwitnących na nieogrodzonej posesji. Gdy podszedłem bliżej, okazało się, że wrosty były nader ciekawe.




Jednak ani Setki, ani Wartburg, ani nawet San nie stanowiły tu gwoździa programu. Najgrubszym ciosem była pusta, pokrzywiona, przegnita kasta od Mikrusa.

Niestety, podówczas byłem jeszcze miłośnikiem, powiedzmy... nieco bardziej "artystycznej" fotografii. Dlatego niestety nie mam normalniejszych zdjęć.



Porozglądałem się jeszcze kilka chwil, jednak czas już był najwyższy biec na pociąg. Pewien czas później zakończyłem pracę we wspomnianej firmie i przez kolejne lata nie zaglądałem w tamte okolice.

Aż do sierpnia minionego roku.

Wracając z działki stwierdziłem, że zboczę nieco z trasy i poszukam miejsca, o którym wciąż pamiętałem. I udało się.

San stoi nadal, coraz bardziej integrując się z otaczającą go naturą. Wartburga 311, Skód ani Wartburga 311 nie znalazłem. Jest za to dużo więcej innych sprzętów.

DUŻO więcej.

Taką Alfą to bym zdecydowanie mógł

Kaszlem niekoniecznie


Duże ilości naraz resztek Trabantów 1

Duże ilości naraz resztek Trabantów 2 (plus Star)

Duże ilości naraz resztek Trabantów 3

GAZlin. Albo LubliGAZ

Dlaczego nie 200? Bosto.

Jeśli ktoś wie skąd wzięła się nazwa R20 to niech się podzieli. Bo raczej nie od baterii.

311 już nie znalazłem, ale jest 353. I Maluchy. Dużo Maluchów.

A to już nie wiem. Super Snipe? Tak czy inaczej - jest tłusto
Gratów wrastających w działkę jest znacznie więcej, ale nie wszędzie udało mi się dopchać - cała posesja jest wręcz zwalona autami w różnych stadiach rozkładu,wszystko jest grubo zarośnięte, do tego pojawiło się coś w rodzaju ogrodzeń. Poza tym... zwyczajne nie chciałem ryzykować. Prowizoryczna barierka stanowiła jasny sygnał: "teren prywatny, nie ładować mi się tu". A właściciel ponoć żyje. I oczywiście nie zamierza niczego sprzedawać.

Być może będzie je robił.

Na koniec mała ciekawostka - jeśli ktoś z Was wie, gdzie to jest, niech zerknie na Google Street View. Dokładnie w tym miejscu... jest przerwa. Nie ma nic. Wycięte pół przecznicy, a widok z daleka jest zamazany. Nie zmienia to faktu, że jeśli pojedziecie tam osobiście, wszystko to zupełnie nieźle widać z ulicy. Wystarczy podejść bliżej.

Tylko lepiej nie ładować się na ogrodzony teren. Tak na wszelki wypadek.

10 komentarzy:

  1. Na szczęście posesja nie jest w sladzie POW. Od sierpnia okolica mocno się zmieniła, ale ten pierdolnik jeszcze dwa tygodnie temu byl nieruszony.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hesus Maria, jak mawiają Hiszpanie.
    Potwierdzam, że to czarne to Super Snipe, Serii IV-tej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajno ta Alfa na pszczynskich blachach:D

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jako czytelnik na 100% nie odpłynę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ szrociakowy wpis:) Mniam

    OdpowiedzUsuń
  6. Cmentarzysko klasyków, aż sięga nostalgia i smutek gdy się patrzy na te fotografie.

    OdpowiedzUsuń
  7. R20: R bo rolnicza a 20 to chyba ilość sztuk wyprodukowanych w ramach tzw. serii informacyjnej. Wcześniej powstały prototypy R1, R2 i R3.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trampek 1.1 na złomie aż się serce kraja nie dużo ich powstało :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz racje ze Google dziwnie potraktowało to miejsce. Wypatrzyłem ta miejscówkę latem i czasem tam bywam, ale zobaczywszy te zasieki nigdy nie wybrałem się głębiej.

    OdpowiedzUsuń