piątek, 7 sierpnia 2015

Spacerkiem i rowerkiem: South Central Mix Yo

Nareszcie.

Po ponad dwóch miesiącach oczekiwania, po tygodniach wybierania, porządkowania i obrabiania materiału, po długich godzinach planowania kolejności (tak, ta też jest dla mnie ważna) wreszcie jest.

Jeszcze pewien czas temu byłem przekonany, że warszawskie Śródmieście pod względem żelaza nie ma nic do zaoferowania. Że tylko korpoprestiż i sznur przejeżdżających (tudzież tkwiących w korkach) zwykłych, nudnych dupowozów. Mimo to, na kilka spacerów zabrałem Młodzieża właśnie do centrum stolicy - i za każdym razem oczy otwierały mi się szerzej a szczęka opadała niżej. Zgromadzony materiał, ociekający rdzą, kapiący olejem i porastający mchem, okazał się tak gruby, że trzeba było rozbić go na dwie części: południową i północną. A jako, że skończyliśmy na Mokotowie (w rejonach dość bliskich granicy ze Śródmieściem), zaczynamy od południa. Czyli to, co w El Ej nazywa się South Central i rapuje o tym Ajs Ti, joł.

Jako, że Śródmieście jest dość rozległe a ustrzał dokonany został w najróżniejszych jego fragmentach, będziemy iść meandrami: od południowego zachodu na północ, potem zawrotka w kierunku Pl. Unii Lubelskiej (czyli znów na południe ale można rzec, że środkowe), póżniej w dół w kierunku Skarpy a następnie na północny wschód, czyli spacer po Ujazdowie i Solcu w kierunku Wisły i granicy z północną częścią centrum. Nie wszystko może będzie powalać jaktajmerowatością i złomnictwem, dwa egzemplarze wręcz są jeździdłami ze wszech miar normalnymi i czynnymi, ale okoliczności przyrody sprawiły, że i one tu trafiły. Zresztą... Obaczycie własnoocznie.

Jadziem.

Wojewódzki konserwator zabytków płakał gdy zatwierdzał

Właściciel też płakał, ale przy dystrybutorze

BAUNSUJ DZIFKO

Wśród prestiżu domków zamieszkałych niegdyś przez tzw. śmietankę towarzyską

Tuż obok Politechniki. Będą go przerabiać na samochód?

Ktoś się widać włamał po cenne radio czy insze precjoza

A tego to znam, dzień dobry, w tym roku też widzimy się na Nitach?

Parkowanie po śródmiejsku

Miłość

Mogłem mieć namiar na takiego. Na czarnych. Nie zdążyłem - ktoś skutecznie wjechał mu w zad.

Symbol zgniłego imperializmu pod mieszkalnym pomnikiem socrealizmu

Założenie drzwi nie pod kolor do Rekorda ułatwia dostanie żółtych czy jak?

Pojechałbym na kilkuletnie wakacje.

Znany z pierwszego rowerowego rajdu Złomnika. Wciąż w tym samym miejscu.

Szare, niemetaliczne Tipo przedlift na czarnych, ktoś sobie regularnie przyjeżdża nim do pracy, bo tak. POKŁON.

Tuning nader przekonujący

Poproszę do kolekcji.

...WTEM!!!

Że jeszcze nie został wystawiony jako ORYGINAŁ DLA PASJONATY

No, to orurowanie jest zaiste groźne. Zapewnie zganiał nim z lewego.

Dobre Kroko zawsze spoko. Przepraszam, musiałem.

Stickerbomb - + 69 do szacunu na spocie.

+ 666 do mojego szacunu.

One są po prostu piękne, koniec, kropa.

Idealny rozmiar auta miejskiego.

Kanciasty sedan na ramie w okolicy ambasady USA - wszystko na swoim miejscu

Jaktajmer alert!

Jeśli syn majora Wirskiego nadal mieszka tam, gdzie przyszedł na świat, to MUSI być jego.

Mieszkaj koło Łazienek, wóź się C123, wygraj życie

Albo Krokodylem. W najlepszym kolorze.

Albo niedaleko stamtąd wrośnij kredensa na czarnych. Też dobrze.

Ujazdów, dwa kroki od Łazienek, taki prestiż, pewnie drogo jak whooy, na pewno ludzie jeżdżą tam luksusowymi autami.

O, takimi.

Panie, Toyoty się nie psujo. Ona tylko czeka na umycie, i tyle. A te wycieraczki to tak, o. Dla wesołości.

Na karteczce - apel do złodzieja, który ukradł koła. Zapewne były więcej warte od reszty Montereya.

Zestawienie niedocenionych jaktajmerów, miejsce 1.

...nie, tu moja elokwencja mnie opuszcza.

Włóczęga Szybkość?

Pan Grzyb, który przyłapał mnie na uwiecznianiu jego pojazdu, zagroził karami cielesnymi w razie publikacji. Znaczy - po dupie się odbędzie.

Chwilę wcześniej minął się z SsangYongiem/Daewoo Chairmanem. Nie zdążyłem. A mistrzostwo takiego spontanicznego spota skrzyżowaniowego niszczyło.
Już wkrótce podobnie meandrujący mix północnośródmiejski. Zapewne jeszcze w tym miesiącu.

Bójcie się.

32 komentarze:

  1. I przez Ciebie odkurzyłem Aj Ti, ale jako Body Count, yo. A zestaw zacny, bardzo zacny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo to w Body Count opiewał uroki South Central.

      YO MOOSE STOP THE CAR

      Usuń
  2. Nareszcie dobry twardy oldskulowy temat, na którym zbudowano potęgie niejednego motozłomobloga. Niech Pan Redaktor dalej tak trzymie

    OdpowiedzUsuń
  3. Błożesz ty mój, styl pisania zupełnie jak u najbardziej sfrustrowanego polskiego blogera lubującego sie w dziadowskich samochodach, to cel zamierzony czy tak niechcący?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziadowskich, czyli naprawialnych, praktycznych i pozbawionych zbędnego prestiżu? A styl mam taki praktycznie od zawsze, zbliżone poczucie humoru i tyle. Bo - uwaga, uwaga - jest coś takiego, jak poczucie humoru. Polecam, acz w salonach Ałdi tego chyba nie oferują.

      Usuń
    2. Dziadowskich bo czesto psujacych sie, niewygodnych, powolnych, niebezpiecznych i problematycznych. Wole raz na rok albo 6 miesiecy jechac do serwisu (albo sam coś dłubnąć) niż to robic co tydzien. Nie chce sie denerwowac ze "urwalo mi sie kolo". Pieniadze "zaoszczedzone" na kupnie złomu nie sa warte czasu i nerwow na naprawe badziewia, zakladajac ze jest to daily driver.
      Co do prestiżu to gdzieś bedzie zbedny, a gdzie indziej nie. Wytykanie komus "prestizowosci" to efekt zawiści. Dziwny zbieg okoliczności że wytykają zawsze "nieprestiżowe" osoby wiecznie nie majace pieniedzy, nie? ;)
      Nie wiem czy w Ałdi oferują poczucie humoru, wiem natomiast ze oferują tam całkiem niezłe samochody :)

      Usuń
    3. Często psujących się? Spytaj go, ile razy musiał naprawiać swojego Starleta. O ile wiem, to gdzieś koło zera.
      Niewygodnych? Carry - pewnie tak, ale jeśli umiesz czytać, zapewne zauważyłeś, że lubi też np. Lexusy.
      Powolnych? Nie każdy musi udowadniać coś innym przez ściganie się spod każdych świateł, zresztą niektóre samochody służą do innych rzeczy.
      Niebezpiecznych? A jeździsz po to, by się rozbijać?
      Problematycznych? Pozwól, że jeszcze raz spytam o Starleta. Rocznik '84, że przypomnę.
      Prestiż jako cecha samochodu jest zbędny. Niezbędna w pewnych przypadkach (biznes, polityka) może być elegancja. W wielu - komfort. Ale prestiż? Jeśli ktoś nie ma nic innego, czym może zaimponować... A zauważyć racz, że prestiżem najczęściej pałują się właśnie ci, których nie stać - i to im najbardziej zależy, by sąsiadowi pękła żyłka.
      Co do niezłych samochodów - taaak, doskonałe silniki TSI/TFSI, gdzie na gwarancji problem żłopania oleju wg serwisu nie istnieje, po to, by zaraz po niej zostać cudownie odkrytym ;-)

      Usuń
    4. Nie wiem co autor omawianego bloga lubi a czego nie i czym jeździ a czym nie, bo go czytam rzadko - tylko jeśli widzę gdzieś zajawkę wpisu który potencjalnie może mnie zainteresować. I najczęściej nie doczytuję do końca bo widzę że autor nie zmądrzał od czasu kiedy czytałem jego inny artykuł ostatnim razem. Ignorancja, głupota i gwiazdorzenie autora przekracza dopuszczalne normy. Tona snickersów nie da rady.
      Zależy czego kto oczekuje od samochodu. OK, Starlet się nie psuje, ale czy tylko i wyłącznie o to chodzi w samochodach? Oczywiście że lepiej jeśli auto jest bezawaryjne, ale co jeśli ta bezawaryjność jest poniesiona kosztem wszystkiego innego? Starlet to zero frajdy z jazdy, zero adrenaliny, zero komfortu, zero bezpieczeństwa i zero ikry. Clarkson trafnie skwitował kiedyś Corollę: "Kupować Corollę z powodu jej bezawaryjności to tak jak spośród 10 dziewczyn do ślubu wybrać tę najbardziej punktualną". Jest w tym coś, nie?
      Piszesz o TFSI ale domniemam że nie miałeś żadnego, natomiast słyszałeś od sąsiada że kumpel jego siostrzeńca na praktykach rozbierał taki silnik?
      Nie mam nic przeciwko głoszeniu prawdy, że jeśli potrzebujesz niezawodnego, taniego i ekonomicznego samochodu to kupuj Starleta albo Corollę bo jest to bardzo trafna sugestia, wyśmiewam jedynie buraczany hejt na wszystko co nowsze, droższe i szybsze. Albo na SUVy. Sam SUVa nie kupię ale to świetny samochód do miasta, i doskonale rozumiem mamusie kupujące te samochody - dobra widoczność, często wysokoprofilowe gumy, bezpieczeństwo i komfort jazdy. Hejt na elektronikę? OK czasami szwankuje, ale wychodząc z takiego punktu widzenia to TV najlepiej by było oglądać na Unitrze, maile wysyłać z Atari a prać we Frani albo - jeszcze lepiej - w rzece.

      Pisząc o powolnych i szybkich samochodach wspominasz o chęci udowodnienia czegoś przez właścicieli szybszych samochodów - powiedz co masz na myśli? Widzisz, czy to nie jest tak że autor omawianego bloga i jego czytelnicy mają po prostu kompleksy z powodu tanich samochodów? Czemu zakładasz, że ktoś Ci chce coś "udowodnić"? Może po prostu lubi szybsze, lepsze, droższe samochody niż ty? 95% właścicieli szybszych bryk niż Twoja ma totalnie gdzieś udowodnianie Tobie czegokolwiek, nawet Cię nie zauważą jak stoisz obok na światłach. To Twoja wyobraźnia widzi jak gośc w S klasie obok czuje się lepszy niż Ty. Sami sobie imaginujecie skurwysyna w piątce szydzącego z Was. To siedzi w Waszych głowach! ;) Właściciele droższych samochodów nie są przeciwko Wam!

      "Niebezpiecznych? A jeździsz po to, by się rozbijać?" - pozwól że tego nie skomentuję ;)

      Prestiżem "pałują się" (cokolwiek to oznacza) ludzie, których nie stać? Myślisz że Rollsy, Bentleye i Maybachy kupują ludzie którzy nie mają pieniędzy? ;)
      Czemu Cię to boli że komuś zależy żeby sąsiadowi pękła żyłka? Czy to Twój problem, czy osoby której zależy na pęknięciu żyłki sąsiada? Czemu po prostu nie pochylisz się nad nim z politowaniem i tego nie olejesz? Wszyscy macie strasznie bujną wyobraźnię na temat tego co kto myśli i co kto komu chce udowodnić. Zajmijcie się lepiej sobą - w przeciwnym wypadku będziecie idealnym materiałem na grzyba wystającego w oknie za paredziesiąt lat ;)

      Przedstawianie taniości i bezawaryjności jako jedynych słusznych kryteriów wyboru samochodu, przy jednoczesnym hejcie na wszystko co nowe i mające więcej niż 10 przycisków to zwykłe leczenie kompleksów.
      "Mam kawalerkę w bloku i to najlepsza nieruchomość jaką możecie sobie kupić. Jest tania w utrzymaniu, niewiele się tu może zepsuć. Prywaciarze są za głupi żeby to pojąć hehe, budują te swoje wille z basenami i siłowniami i za chwile a to dach do roboty a to tynk odpada a to brama się zacięła hehe. Ja w mojej kawalerce raz na rok reguluję piecyk gazowy i nic poza tym nie robię, a ta frajernia musi wynajmować ogrodnika i ciągle naprawiać te ich ruiny hehe. Jestem dużo sprytniejszy niż prywaciarze zarobasy hehe" Widzisz pewną analogię? ;)

      Usuń
    5. Skoro tak bogato się wypowiadasz, znaczy, że musi Ci bardzo zależeć na mojej opinii, więc proszsz, odpowiadam.

      1. Tymona znam osobiście, nie zauważyłem gwiazdorstwa, natomiast radość z wkurwiania hejterów ma za każdym razem. Sam też cieszę się, gdy ktoś tu włazi i próbuje udowodnić mi, że nie mam racji - skoro nie da się wystrzelać wszystkich debili, dobrze jest ich przynajmniej zirytować.

      2. Starlet i Carry nie są jego jedynymi autami, natomiast ten pierwszy zadziwiłby Cię jakością wykonania wnętrza, użytymi materiałami itd. Jest pod tym względem szokująco zajebisty. Tymon vel Złomnik niejednokrotnie powtarza, jak dobry to samochód - i wcale nie dał za niego mało (z tego, co wiem, więcej, niż kosztowałby zadbany Yaris I), ponadto jako dziennikarz jeździł już setkami nówek-salonówek, również takich za kilkaset tysięcy. I nadal uwielbia Starleta jako świetne auto do jeżdżenia. Nie każdy potrzebuje od samochodu adrenaliny (widać jego życie jest na tyle ciekawe, by nie musiał zaqrwiać dwieście po mieście), za to przyjemność obcowania ze świetnie wykonanym przedmiotem, do tego inaczej "wyczuwalnym" niż jego współczesne odpowiedniki, jest niewątpliwa. Sam mam więcej frajdy z jeżdżenia starszymi samochodami niż nówkami - a wierz mi, prowadziłem już niejeden.

      3. Widziałem ten test - i zdecydowanie wolałbym Corollę od tak ukochanego przez JC Golfa GTI. Zresztą motoryzacyjny gust JC jest niemalże na przeciwnym biegunie od mojego. I nie, nie uważam Corolli za nudny samochód, zaś Golfa już tak. Niezawodność zaś jest przyjemnym bonusem, jednak nie traktuję jej jako wyznacznik tego, czy lubię dany samochód, czy nie. Gdyby tak było, nie byłbym takim fanatykiem Citroenów z hydropneumatycznym zawieszeniem.

      4. Nie trzeba mieć raka, by wiedzieć, że lepiej go nie dostać. Na podobnej zasadzie wyrobić sobie opinię o TSI/TFSI można na podstawie doświadczeń kolegi z pracy (Golf VI 1.4 TSI, nówka-salonówka) oraz innego kolegi, który przez lata zarządzał flotami i z TSI miał do czynienia nie raz, nie dwa i nie piętnaście. Dość powiedzieć, że w jednej z firm w której jeździły VW z tymi silnikami, padły WSZYSTKIE. Przeboje z DSG to też temat na osobną opowieść.

      5. Jeżeli zauważyłeś czy to u Złomnika czy u mnie "buraczany hejt na wszystko co nowsze, droższe i szybsze" to sugeruję powrót do szkoły celem nauki czytania ze zrozumieniem. Lub zmianę dealera, bo obecnie używane prochy wykrzywiają Ci percepcję. Ani Tymon ani ja nie mamy nic do nowszych/szybszych/droższych samochodów, przeszkadza nam (i nie tylko nam) za to nadmierna komplikacja serwisu sprawiająca, że wiele napraw kosztuje dziesiątki tysięcy zł, coraz gorsza widoczność (wymuszanie zakupu kamer i czujników), coraz mniej ustawne bagażniki (idiotycznie zabudowane po bokach - patrz C5, które testowałem), coraz sztywniejsze nastawy zawieszenia... mam wymieniać dalej?

      Usuń
    6. Ciąg dalszy.


      6. Hejt na elektronikę bardziej dotyczy jej formy (j#$%^e ekrany dotykowe, których NIE DA SIĘ bezpiecznie obsłużyć w trakcie jazdy) oraz niewyłączalności. Moim 23-letnim Volvo (które ma bagażnik nieporównywalnie bardziej ustawny niż obecne modele marki) mogę zawrócić za pomocą pedału gazu. Pokaż mi współczesną tylnonapędówkę (niebędącą sportowym autem), którą da się zrobić to samo ;-) ESP natychmiast wkroczy do akcji. I nie, nie hejtuję ESP - za to brak możliwości wyłączenia go jest dla mnie traktowaniem kierowcy jak dziecka. A argument z TV nietrafiony - jako człowiek uważający telewizję za rozrywkę dla debili nie posiadam telewizora w ogóle. I nie zamierzam.

      7. To zależy w jakich warunkach używasz samochodu. W mieście 200 KM zwyczajnie nie jest potrzebne. No bo co - będziesz ścigał się od świateł do świateł? Tak właśnie robią idioci, którzy chcą coś innym udowodnić, a udowadniają jedynie to, że można funkcjonować nie posiadając mózgu. W trasie oczywiście zapas mocy pod stopą jest zwyczajnie komfortowy, ale i tu ciśnięcie po bandzie, wyprzedzanie wszystkich bez względu na warunki, na trzeciego, pod górę, na podwójnej ciągłej, na zakręcie (tak, widziałem takie rzeczy) jest dowodem na to, że mamy do czynienia z kretynem, z którym należałoby rozmawiać jedynie za pomocą ciężkiego obuwia. A co do gościa w S-klasie czy w piątce - oceniam go tylko na podstawie tego, JAK jeździ. Jeżeli skacze z pasa na pas bez używania kierunkowskazów, zajeżdża drogę i ciśnie jak pojebany - jest debilem, który ewidentnie leczy jakiś kompleksik.

      8. A co, Ty jeździsz po to, by się rozbijać? Bo ja staram się jechać tak, by nie zabić siebie, swoich pasażerów ani innych uczestników drogi. Co nie znaczy, że się wlokę.

      9. Ci, których naprawdę stać, kupują, co chcą - czy będzie to nowy Mercedes, Jaguar, czy dwudziestoparoletnia Toyota Camry. Albo stare Volvo (prezes Ikei). Wiedzą, że ich stać i nie przejmują się zanadto. Ci, których nie za bardzo stać, żyłują się, biorą kredyty powyżej swojej możliwości i kupują Paska W Tedeiku Besześć Hajlajn lub - jeszcze lepiej - A6 C6 3.0 TDI. Ostatnio modna jest też Insignia, bo w niej ponoć wygląda się jak manager ze stolycy. Byleby się pokazać. Tak, ludzie mają taką motywację. I owszem, bawi mnie to, z lekką domieszką zażenowania.

      10. Zupełnie mieszasz systemy walutowe. Nie po raz pierwszy zresztą.

      Usuń
    7. Zgadzając się w całej rozciągłości z Jarkiem, pozwolę sobie jeszcze dorzucić drobny kamyczek wynikający z kilkumiesięcznych doświadczeń z firmowymi pojazdami - Barlingo i Ducato - oba prawie aktualne modele - przedliftowe. Moim zdaniem nowe samochody są NIEUŻYWALNE, już pisze dlaczego; otóż "nowoczesność" sprawia, że nie da się:
      - spryskać szyby szybkim "psik" - automat/komputer zarządzający pompką, nawet jak wajcha będzie pociągnięta na ułamek sekundy, to i tak płyn leci jakieś 1,5-2 sekundy.
      - pozostawić wycieraczek w pozycji innej niż skrajna dolna - podobnie- komputer wie lepiej(!!)
      - np. posprzątać albo podziałać czegokolwiek innego w części towarowej (tzw. paki), gdy kabina jest zamknięta; nie ma "grzybków", a centralny zamek zablokuje drzwi wyłącznie wtedy, gdy wszystkie są domknięte. Współczuje kurierom, obsługującym tzw. "ciekawe" dzielnice.
      - tak samo po zamknięciu drzwi - oświetlenie działa jakieś 15 sekund, a następnie się wyłącza. Bez względu na ustawienia przycisków. W kabinie np. nie poczytasz bez włączenia silnika oczekując na pasażera/kierowcę...
      - dyskretnie wsiąść albo wysiąść z samochodu, BA! tak samo włożyć jak i wyjąć kluczyka ze stacyjki! przy każdej tej czynności uruchamia się oświetlenie wewnętrzne na 15 sekund (powtarzam-BEZ WZGLĘDU NA USTAWIENIE PRZYCISKÓW!) oraz ekran komputera pokładowego.
      I możnaby jeszcze tak trochę.
      A SUV-y nie mają lepszej widoczności, bo maja małe okienka (oprócz przedniej części dachu, zwanego dla niepoznaki przednią szybą), a pozycja za kierownicą jest śmiesznie niska (wysoko poprowadzone podszybie). Poza tym, chyba tylko Duster ma normalne opony, reszta na najwyżej profil 60.

      Usuń
    8. 1. Nie wiedziałem że Cie zirytowałem, wybacz. Ale w żadnym wypadku nie myślałem o odstrzeleniu Cie ;)
      Autor omawianego bloga gwiazdorzy, wycinając komentarze w których mu się kulturalnie i rzeczowo tłumaczy, dlaczego nie ma racji. Nie akceptuje konstruktywnej krytyki i podważania jego "autorytetu" - i to jest to gwiazdorzenie.
      2. Miałem okazję jeździć Starletem. Czytając że jest "szokująco zajebisty" pod względem materiałów i wykonania aż sie zakrztusiłem. Starlet jest poprawnie wykonany, sympatyczne autko ale nudne jak flaki z olejem.
      Skoro twierdzisz że autor omawianego bloga niejednokrotnie powtarza to czy tamto to OK, ale czy to jednocześnie oznacza, że ma racje?
      Nie chce sie licytowac kto iloma samochodami jeździł. Co do zasady nie wypowiadam się na tematy na które nie mam zielonego pojęcia, dlatego też jeśli widzę ewidentne głupoty pisane tu i tam o samochodach to je wytykam, i omawiany blog nie jest jakimś wyjątkiem. Lubię stare auta i absolutnie ich nie hejtuję. Sam mam youngtimera.
      3. Ponoć jak dbasz o hydrocytryne to masz.
      5. Nie biore prochów. Czemu Ci przeszkadza nadmierna komplikacja serwisu, skoro i tak nie korzystasz z tych aut? Czemu Cie wkurwia że sąsiad musi zatrudniać ogrodnika i naprawiać odpadający tynk?
      Taka jest tendencja w projektowaniu samochodów i żadne lamenty tego nie zmienią. Taka produkcja jest tańsza i serwisowanie takich samochodów przynosi widocznie większe dochody. Nie zmienisz tego.
      Kamery cofania i czujniki to świetna sprawa.
      6. Pełna zgoda co do touchscreenów w samochodach, głupie i bardzo niebezpieczne rozwiązanie. Co do ESP to w praktycznie każdym (jeśli nie w każdym) RWD masz możliwość wyłączenia tego systemu. Mówisz, że jak jeździsz nowymi furami to wyłączasz ESP? ;)
      Ja też nie mam TV i nie mam zamiaru kupować.
      7. Lawirowanie między samochodami i niebezpieczna jazda są karygodne. Ale gdybyś miał bulgoczącą turbo V8ke pod maską - uwierz mi, że nie startowałbyś nią spod świateł jak lanosem, po prostu nie :) Chyba, że masz problemy ze słuchem albo jedyne co wiesz na temat swojego samochodu to jego kolor.
      8. Nikt nie jeździ po to by się rozwalać.
      9. Była mowa o prestiżowych samochodach a nie paskach, A6 (btw 3.0 tdi to zajebisty silnik, nie wiem czy i jak jest awaryjny - ale idealnie siada do A4 i A6) czy o insigniach (??? INSIGNIA PRESTIŻOWYM SAMOCHODEM ??? znowu sie zakrztusiłem!). To jest prestiż wśród Januszów, nie wśród normalnych ludzi (a zakładam, że takim jesteś... ciągle...).
      Zresztą - niech Janusz bierze chwilówke na B6tke i niech chodzi dumny jak paw, czemu Cie to boli? To jest folklor! ;)
      10. Mieszam systemy walutowe? Nie po raz pierwszy? Rozwiniesz te myśl?

      11. "Mam kawalerkę w bloku i to najlepsza nieruchomość jaką możecie sobie kupić. Jest tania w utrzymaniu, niewiele się tu może zepsuć. Prywaciarze są za głupi żeby to pojąć hehe, budują te swoje wille z basenami i siłowniami i za chwile a to dach do roboty a to tynk odpada a to brama się zacięła hehe. Ja w mojej kawalerce raz na rok reguluję piecyk gazowy i nic poza tym nie robię, a ta frajernia musi wynajmować ogrodnika i ciągle naprawiać te ich ruiny hehe. Jestem dużo sprytniejszy niż prywaciarze zarobasy hehe"

      Widzisz pewną analogię? ;)

      Usuń
    9. 1. a) Nie irytujesz, zaczynasz jeno nużyć. Tego typu próby odbicia piłeczki przestały być modne gdzieś w połowie podstawówki.
      b) To jego prywatny blog, utrzymywany z jego kasy, ma prawo przyjmować i wywalać co chce.

      2. Prawdopodobnie nie wiesz, o której generacji mówimy.

      5. Nie podoba mi się ta tendencja i mam prawo ją krytykować. Gdyby wyszła ustawa zabraniająca lub utrudniająca czynności, które lubisz, np. wymądrzanie się w komentarzach, krytykowałbyś ją czy stwierdził, że "taki jest trend"?

      9. Prestiż wyrażany za pomocą samochodu jest dla cebularzy, koniec, kropka. A z folkloru toczę sobie bekę.

      10 (i 11). Dom, bez względu na to, czy jest willą czy kawalerką, ma służyć przez dziesięciolecia lub dłużej. I jest nieco ważniejszy, niż samochód. Dwa nieprzystające do siebie, nieporównywalne systemy walutowe.

      Usuń
    10. Nie będe juz tego komentował. Szkoda klawiatury. Pozdro grzybki ;)

      Usuń
    11. Cieszy mnie to niezmiernie.

      Usuń
  4. A jaka była treść apelu? "Skoro ukradłeś koła, to teraz zabierz bezużyteczną resztę"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat był dość smutny - Monterey według treści należał do niepełnosprawnego, który na skutek kradzieży kół utracił możliwość przemieszczania się na dalszych dystansach. Inna rzecz, że KOŁA? DAFUQ? Lata 90. dzwoniły, chcą swoich złodziei z powrotem.

      Usuń
    2. Man, mi parę miesięcy temu rąbnęli dwa kołpaki z Toyoty...

      A skoro taka sytuacja... To może trzeba się ściepnąć?

      Usuń
  5. Kolejny świetny miks, potwierdzający, że nawet w Śródmieściu można jeszcze złapać niezłe "kąski". Oczy mnie wypadli na widok Mustanga na czarnych WGA. Wrastająca Panda wygląda jeszcze całkiem nieźle, chętnie bym ją, zwłaszcza, że "hoduję" już jedną w ogródku. A pamiętasz może, gdzie dokładniej stoi (dawniej) biały DeeF WUC?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś w okolicach Suligowskiego.

      Usuń
  6. Kilka z tych aut kojarzę ze swoich czasów technikum, zwłaszcza niebieskie(?) Volvo 240 WI - te kilka lat temu wyglądało jak nówka, z czasem zaczęła przybierać nieco bardziej "daily driven" wygląd. Na Poznańskiej, naprzeciwko gastronomika stoi Fiat 124, ale przez większość czasu jest pod przykryciem. Szkoda Trabanta z wybitą szybą, od dawna stoi w tym samym miejscu, a w środku stan gabinetowy. Zwycięzca miksu może być tylko jeden i jest to Rover Vitesse! Nie wierzę, że ktoś to kupił i tym jeździ. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trabanta też ostatnio złapałem podczas pobytu w Stolycy. I ceglastą Beczkę i Rekorda na rondzie. Miałem w ogóle wybrać się na Mokotów celem nabycia środka komunikacyjnego, ale już sobie odpuściłem.

    OdpowiedzUsuń
  9. co to za toyota z lampami jak w celice V?

    OdpowiedzUsuń
  10. Proszę mi tu Montereya nie oczerniać. Jest to wyjątkowo twarde i trwałe auto. Dość niedocenione, ale jak ktoś już je ma i dba to jest bardzo zadowolony. Bardzo, bardzo mocne auto. Poza silnikiem 3.0 diesel - trudny w serwisie, mało ludzi zna silnik.

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę parę rarytasów złapałeś w obiektywie...
    C123 Miodzio :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trafiłem do raju :D Zostaję tu!

    OdpowiedzUsuń