niedziela, 27 września 2015

Eventualnie: Rajd Prawobrzeżny po raz szósty

- Jedziesz na Praski? Szukam ekipy do wypełnienia Carry.

Takimi słowami odezwał się do mnie Znany Bloger Motoryzacyjny Z. Łomnik. Jako, że wybierałem się tak czy inaczej, zaś przejażdżka zielonym Carraluchem to doznanie zdecydowanie ekscytujące a dołączenie do ekipy Z. Łomnika gwarantuje punkty fejmu (lub przynajmniej flejmu), moja odpowiedź mogła być tylko jedna:

- COUNT ME IN. (dla nieanglojęzycznych: "licz mnie w")

Kilka następnych dni upłynęło na radosnym oczekiwaniu. "Będzie grubo", myślałem. Jednak nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak bardzo.

Nadszedł dzień startu. Celem dogadania szczegółów napisałem do Znanego Blogera z pytaniem o godzinę i miejsce. Po chwili otrzymałem odpowiedź wraz z informacją: "Jedziemy we trójkę P1800".

P1800. Volvo takie. Jeśli mówi Wam coś tytuł "Święty" - tak, to właśnie ten model.

O, ten:


Oczywiście będąc mną, dodatkowo w stanie ekscytacji graniczącej z priapizmem oraz skołowacenia wywołanego decybelami emitowanymi przez Młodzieża w stanie "nienawidzę świata, nienawidzę wszystkich" (zęby i co poradzisz jak nic nie poradzisz) popieprzyłem miejsce spotkania i udałem się pod adres będący zlepkiem fragmentów wskazówek dojazdu. W efekcie, po paru chwilach mych równie gorączkowych co chaotycznych poszukiwań, zmieniliśmy punkt zbiórki na miejsce startu rajdu. A tam powoli zbierali się już uczestnicy i zwiedzający.

Współorganizatorski kącik Renault

Bez gwiazdy itd.

...ist das?

Fiaty i pochodne

PRA-Skoda

Im jestem starszy, tym bardziej podobają mi się starsze roczniki Garbusa z "płaskimi" reflektorami

Prawie bezpośredni konkurenci

Dla osób tego rozmiaru było przewidziane tylne siedzenie Malucha

Gdy pod koniec 1980 zaprezentowano Yugo oparte na dziewięcioletniej konstrukcji Fiata, pochodząca z lat 50. i przestarzała już w momencie debiutu Syrena miała jeszcze 3 lata produkcji przed sobą

Do ideału brakuje mu tylko dwóch rzeczy: nadwozia kombi i mojego nazwiska na umowie, w rubryce "kupujący".

Skoro jesteśmy przy Volvach, które chcę...

Skoro jesteśmy ogólnie przy autach, które chcę... Tak, istnieje BMW, które bardzo mógłbym mieć.

Aż trudno uwierzyć, że ten po prawej jest ponad 20 lat młodszy od tego po lewej

Odpowiedni samochód w odpowiednim miejscu

Szok! Fajny Opel!

Megaszok! ZAJEBISTY Opel!

Wbrew pozorom wszystko tu w taki czy inny sposób do siebie pasuje

Kolejni uczestnicy nadjeżdżali, główny organizator wietrzył wanklowóz

Bubu rozpoczyna przemowę powitalną
Na odprawie potwierdziło się to, o czym napomykano już wcześniej: itinerera nie ma. Uczestnicy dostali mapy, zaś w momencie ruszania na trasę wręczane im były listy adresów do odwiedzenia i spraw, które należało tamże załatwić. Jak to w PRL-u - krążenie, kombinowanie i załatwianie. Każda załoga otrzymała też m.in. tabliczkę czekolady w opakowaniu zastępczym i przeddenominacyjny banknot stuzłotowy. Jak się okazało - czekolada miała posłużyć jako łapówka w jednym z punktów (jeżeli ktoś ją uprzednio zeżarł, zadanie stawało się awykonalne bynajmniej), zaś pieniądz należało wymienić na bon dewizowy u stojącego w bramie cinkciarza. Zadania były różnie punktowane - od 1 do 10 punktów. Wiadomo, że warto było zaliczyć jak najwięcej tych tłustszych, i tam też przydawały się suweniry ze startu.

Przyszła pora i na naszą załogę. Jako, że jechaliśmy we trójkę (jako drugi a w zasadzie pierwszy pilot udział brała Właścicielka Czerwonego Golfa z Filmiku), a do tego pochrzaniłem miejsce spotkania z red. Z. Łomnikiem, w udziale przypadła mi karna ławeczka z tyłu. Rzecz w tym, że Volvo P1800 było teoretycznie samochodem 4-osobowym, jednak kluczowe w tej kwestii jest słowo "teoretycznie". O ile przednia część kabiny jest dość obszerna i wygodna, o tyle z tyłu Peter Dinklage zapewne marudziłby na ciasnotę, zaś osoba standardowego wzrostu miałaby do wyboru użyć swojej czaszki jako zagłówka dla pasażera z przodu, lub zająć cały tył, umieszczejąc się pozycji półleżącej w poprzek siedzenia i opierając potylicę o okienko za drzwiami. Takoż właśnie uczyniłem.

Widok po skręceniu głowy w prawo

Widok przy spojrzeniu przedsię
Po szybkim zapoznaniu się z listą adresów ustaliliśmy pierwsze adresy do odwiedzenia i ruszyliśmy w trasę.

Dobrze znane (również z jednego z moich miksów) barańskie Ritmo było jednym z pytań rajdu

Prawdziwy Bloger ma Ajfona, na którym można zapisać numer do serwisu FSO znajdujący się na jednej z szyb Poldona

Organizator podąża za uczestnikami i pilnuje, by nie oszukiwali

Cytujac klasyka, "gdy widzę Aleko, uciekam daleko"

Czy ludzie działający w ORMO to Ormianie?

Sprawdzamy apteczkę, trójkąt, gaśnicę i legitymację związkową

Podróż w czasie

Groźny zez Tatry napędzanej vzduchem chlazenym vidlicovym osmivalcem vzadu (nigdy nie przestanie mnie zachwycać ten zwrot)

Przyjacielska wymiana zdjęć

Ktoś patrzy na nas wzrokiem pełnym prestiżu

Skrót z bramy był kolejnym z punktów

Oczywiście. Nie mogło być inaczej.

W rajdzie brały udział dwie taksówki. Ciekawe, ile za kilometr.

Ależ byłoby genialnie porównać oba Volva
Na umiejscowioną na Grochowie metę dotarliśmy w ostatniej chwili, idealnie mieszcząc się w dwugodzinnym limicie.

Wiwatujące tłumy przed wjazdem

Tam sobie zaparkuj

Bas w futerale raczej nie wejdzie, ale w miękkim pokrowcu można spróbować

Takie fudtraki to ja zdecydowanie rozumiem

Kolejny z organizatorskich wehikułów

3 x zieleń

Najdurniejszy faltdach, jaki znam. Coś wspaniałego.

Tę 18 to ja bardzo chętnie

Tak wygląda szwedzki silnik po prawie 50 latach używania

"Przepraszam, ktoś widział Józefa Tkaczuka?"
W końcu nadeszła pora na ogłoszenie wyników.


Stanęliśmy sobie w trójkę przy jednym ze stolików w Śnie Pszczoły, zastanawiając się, czy udało się zmieścić w pierwszej dziesiątce. Gdy organizatorzy dotarli do czwartego miejsca, red. Z. Łomnik stwierdził, że na pewno zjęliśmy jedenaste, co zresztą i tak byłoby niezłym wynikiem.

Otóż nie.

Chwilę później trzyosobowa załoga czerwonego Volvo P1800S właziła na scenę po nagrody i gratulacje z tytułu zajęcia drugiego miejsca w rajdzie. Drugie miejsce! Tego się nie spodziewałem - pozostała dwójka chyba zresztą też. Może i nie miałem ogromnego wpływu na wynik (choć moja znajomość kilku praskich uliczek, w tym Mackiewicza, gdzie w bramie stał cinkciarz, mogła nieco pomóc), ale ogromna satysfakcja jest i tak.

A zwycięzca mógł być tylko jeden. A w zasadzie sześciu, czyli załoga Tatry 603.

Zwycięzcy taternicy
Jeszcze tylko parę chwil na ochłonięcie (drugie miejsce, so much almost win) i odsapnięcie, życzenia dla niedawno urodzinującej Fi - i czas było wracać.

Złomnikowe wywanie #52samochody kontynuowane w doskonałym stylu
Zostałem zrzucony tam, gdzie zostawiłem Skanssena - czyli nieopodal miejsca startu. Dwa stare Volva, przy czym to mniejsze i starsze warte ok. trzydziestokrotność większego i młodszego. Ale i tak oba uczciwie zajebiste.

Jeden zabytek, drugi prawie-może-kiedyś
Tak, te Volviacze to naprawdę dobre sprzęty. Teraz jeszcze trzeba bujnąć się Amazonem.

Link do relacji Red. Dr Rehab. Z. Łomnika

20 komentarzy:

  1. W Gargamelowozie zniknął ten osobliwy pas z tyłu - chyba odpadł, bo wątpię, że zostało coś w tym pojeździe naprawione. Swoją drogą, ciekawe do czego służył :P.

    Gratulacje wyniku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przezajebistoś, prestiż i splendiż emanują z tej relacji!
    Oczywiście ze wszechmiar gratuluję prawie wygranej!
    A świnoujski Daimler był już u mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz ciśnie nim Wismar z Baranów.

      Usuń
  3. To się kolaga Basista ładnie załapał.. Zacna impreza ogółem, żałuję że nie mogłem jej uświetnić swą osobą no ale obowiązki panie, obowiązki...
    Volvo 760 na czarnych jeszcze zajebistsze bo z tego co widzę z przodu to wersja hamerykańska.
    O P1800 to nawet nie będę mówił bo to cud miód i orzeszki. Zazdraszczam przejazdu.
    Jeśli chodzi o szczegóły to fajne motylki na tym Kancie z piątego zdjęcia. A PRA-Skoda była chyba w którymś CA. Właściciel opowiadał że znalazł w niej po kupnie sporo fajnych gadżetów z epoki typu jakieś papierosy, okulary itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motylki super, ale zawsze najlepiej wyglądały na 131 i 132.

      Usuń
  4. SWAG i FEJM. A Amazonem też bym się karnął, nawet widziałem dziś jednego na Oldtimerze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie trudno się zdecydować co jest bardziejsze, ale jedno jest pewne: Pjord się w tym towarzystwie zdecydowanie odnajduje z tą swoją Lambadą i Hydrami.

    J: Co on znów bredzi, nie lubię tańczyć i to nie cytryna...
    A: No to co jest wysmażone tam na grillu?
    J: No taki szowinistyczny znaczek we wzwodzie, odczep się...
    A: A po prawej sierpniowej?
    J: O jego maść blada - lambada!?
    A: Chcesz więcej?
    J: Nie, już daj spokój.
    A: Czekaj, czeekaj... znajdź 20 obrazków, które się czymś nie nie różnią (czy jakoś tak): https://www.google.pl/search?q=volvo+hydras&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0CCIQsARqFQoTCOrerKH3l8gCFUOCPgodh4cN-A&biw=1328&bih=995
    J: Oj..
    A: Albo lekturuj tu: http://volvoforums.com/forum/volvo-240-740-940-12/my-745t-w-hydras-49635/
    J: Ojoj.. znaczy kultowe?
    A: Ehe.., szyrsze o pu cala i tylko w erwude, bywają poszukiwane.
    J: Osz..
    A: No masz. Masz Pj.Skannsena na Hydrach w Lambadzie, nie ma żartów.
    To tak jakbyś w PRASkodzie znalazł paczkę Giewontów i flaszkę Kokosalu, ale znacznie lepiej, bo bardziej na temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej flaszkę Beherovki i paczkę tego, co tam Czesi kurzyli w latach 60. No chyba, że pijesz do komentarza Marcina.

      A co do felg - może nazwiesz to świętokradztwem, ale bardziej podobają mi się Draco. Serio serio.

      Usuń
    2. Draco dobre i pamiętają jeszcze serię 200, a Hydry to takie rozpędzone Draco i nie pasują do niczego oprócz 700/900. To ich urok - osobisty taki. Zobacz, samochodom dawali numerki, a felgi miały imiona.

      Usuń
  6. Jejku, jak ja zazdraszczam takich imprez... Ale cóż, nie jestem ze stolycy, poza tym i tak nie miałbym czym jechać, bo rocznik 2005 chyba się nie łapie... Tylko Grzegorz z Czechowic był tak miły i nie ograniczał wieku auta, ale to był rajd dla dzieci.

    W sprawie Opli, to modele z lat 1935-75 były bombowe. Zwłaszcza niektóre. Prawdziwe amerykańskie auta zdałnsajzowane do rozsądnych gabarytów. One naprawdę miały sens i są bardzo miło wspominane przez właścicieli. Jedno vo, to potwornie gniły, często padała też pompa wody, ale to pierwsze było wtedy normą, a to drugie załatwiało się wożąc zapasową pompę z sobą. Zresztą bez chłodzenia przejeżdżały kilkadziesiąt kilometrów, więc w razie W do warsztatu zawsze dojechałeś.

    Co do Tatry, to pomyśl sobie, że vzduchem chlazenym vidlicovy osmivalec vzadu mógłby mieć jeszcze elektronické vstřikování oraz być přeplňovaný turbodmychadlem!! Ale w tamtych czasach Tatra i tak była wyjątkiem - większości wystarczał dvojity karburátor, třistupňová převodovka a zrychlení na stovku za 30s. Oraz, oczywiście, pohon zadnich kol.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ople z tamtych lat w rzeczy samej robiły robotę, szczególnie jako kombi 3d. Ciekawe, że poza Niemcownią ten format praktycznie się nie przyjął.

      A co do pięknej mowy naszych południowych braci - grałem kiedyś z gościem po bohemistyce. Zawsze mu współczułem, że już go to nie bawi.

      Usuń
    2. Czechów polski język bawi nie mniej niż nas czeski (miałem kilka razy Czechów w pracy, na polskie "poszukaj" reakcja oczywista)
      Świetna relacja, niestety zmiana 14-22 i poranny kac skutecznie pokrzyżowała mi plany zjawienia się jako obserwator.

      Usuń
  7. Ooo, drzwi w pandzie bez rdzy - daję pięć dych. Za sztukę! ;)
    Tradycyjnie zazdraszczam uczestnictwa, towarzystwa, nagród itp itd.

    Ech, kolejna zajebista impreza o której mogę jedynie poczytać. A wolwo mniót. Sam mniót.
    Jednakże wolałbym pasażerować w Carry ;)

    A WWL 95PJ zacznie niedługo bardziej pasować do mojego parcha niźli do 353 pogromcy smerfów ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemuż? Emigrujesz do powiatu wołomińskiego?

      Usuń
    2. Niee, poziom zapuszczenia się zbliża do lidera :)

      Usuń
  8. Na mieście chodzą słuchy, że ten mądrala redaktorek był na radzie z dwoma dziewczynami, a jedna z nich zapomniała się ogolić ;)
    Za to gargamel to niezły rajdowiec, w sobotę był na praskim, a w niedzielę już na zamknięciu sezonu w Skierniewicach. Zastanawiam się, co w nim tkwi, że ma taką... pasję; i zacięcie do niej. Że już nawet nie zapytam jak ten jego wartburg przechodzi badanie techniczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ten Gargamel ja nawet nie. Zjawia się praktycznie na wszystkich rajdach (skąd o nich wie, umie w internety?), nie bierze udziału ale i tak się za wszystkimi włóczy (trochę jak ja gdy nie załapię się jako uczestnik - tyle, że ja mam aparat i robię jakąś tam relację), nie ogarniam gościa.

      A co co dwóch dziewczyn... Odpowiem cytatem z Mistrza Franka Zappy z wywiadu w programie Joego Pyne'a (był taki utrakonserwatywny prezenter, prowadził program w hameryckiej TV gdzieś pod koniec lat 60.; z dumą obnosił się ze swą drewnianą nogą będącą wspomnieniem po udziale w wojnie):

      Pyne: 'So Frank, you have long hair. Does that make you a woman?'
      Zappa: 'You have a wooden leg. Does that make you a table?'

      Usuń
    2. Czy gargamel umie internety to wątpię ale że jeździ z matką to może ona... Znalazłby się odważny, który by go zagadał i się o to spytał?

      Niestety nie mogę się odnieść w sposób polemizujący do cytatu z hameryckiej tv, który może być wyrwany z kontekstu, z tej prostej przyczyny, że w latach 60tych nie posiadałem telewizora. A poza tym pojawiłem się na świecie dopiero w następnej dekadzie ;) A ten Zappa to chyba teraz skutery robi... zappa, zippo czy jakoś tak tudzież insze zapalniczki.

      Usuń