Naprawdę nie wiem, co może kierować cywilizowanym człowiekiem, takim na ten dany przykład Walijczykiem, aby osiedlić się w Polsce. Szczególnie w latach siedemdziesiątych, za panowania słusznie nam minionego reżimu. Zostawić za sobą szeroki świat i zagłębić się w smutek, bród, siermięgę i halucynacje z niedożywienia. A tak w 1976 roku zrobił niejaki John Porter.
Ale może i dobrze zrobił, gdyż trzy lata później ze swym Porter Bandem nagrał rewelacyjną płytę "Helicopters", która ujrzała światło dzienne w kolejnym, 1980 roku. I z niej właśnie pochodzi numer, który tym razem wziąłem na warsztat - otwierający ją kawałek "Ain't Got My Music".
Linia basu zagrana przez chyba mocno niedocenionego (niesłusznie!) basistę Kazimierza Cwynara jest może dość prosta technicznie, ale świetnie wymyślona, niesamowicie motoryczna, a przy tym wymagająca sporego skupienia. A jako, że z tym ostatnim mam spore problemy, było z czym walczyć.
Oto "Ain't Got My Music" w bezlitośnie targającym mosznę swą zajebistością oryginale:
A tak to brzmi, gdy basista-kierowca weźmie w łapy Fernandesa Precla wystruganego w roku ukazania się "Helicopters", podepnie go pod beznadziejne combo Line6 i koncertowo spieprzy refreny:
Tak, wiem. Mogło być lepiej. Ale nie jestem Kazimierzem Cwynarem.
Miłego odbioru.